• Niesiemy pomoc ofiarom księży pedofilów

    zapewniamy telefon zaufania, pomoc prawną, psychologiczną i grupę wsparcia
  • Żądamy ukarania sprawców

    i odsunięcia ich od pracy z dziećmi
  • To nie Twoja wina

    całkowitą winę ponoszą sprawcy i osoby, które ich ukrywają
  • Walczymy z przyczynami pedofilii

    edukujemy i podejmujemy działania prewencyjne
  • Walczymy o odszkodowania dla ofiar księży

wersja polska english version

Nasz komentarz do mszy przebłagalnej - Nic o nas bez nas

Nihil novi sine communi consensu - Nic o nas bez nas

Komentarz Fundacji “Nie lękajcie się”, w imieniu ofiar nadużyć seksualnych ze strony polskich duchownych, do mszy przebłagalnej, która miała miejsce dnia 20.06.2014 roku o godzinie 19:00 w krakowskiej bazylice Najświętszego Serca Jezusa. Wydarzenie to miało na celu oficjalne przeprosiny od polskiego Kościoła za nadużycia seksualne wobec dzieci oraz za systemowe ukrywanie tych przestępstw. Homilię wygłosił sekretarz generalny polskiego episkopatu biskup Piotr Libera.

Na wstępie z przykrością musimy stwierdzić, że podczas wydarzenia zabrakło wielu wysoko postawionych urzędników kościelnych, którzy tym samym nie przeprosili oficjalnie za czyny swoje i swoich podwładnych. Są to, kolejno:

- Abp Stanisław Gądecki - najważniejszy hierarcha polskiego Kościoła (przewodniczący episkopatu), Abp Józef Kowalczyk, reprezentujący władze Watykanu na obszarze Polski do roku 2010 (tzw. nuncjusz apostolski), do którego trafiały wszystkie zgłoszenia na temat pedofilii, które musiały być następnie wysyłane do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary; były prymas Polski,

- długoletni przywódca polskiego Kościoła abp Józef Michalik, który odmówił pomocy ofiarom księdza pedofila Michała Moskwy z Tylawy, broniąc oprawcy, a w roku 2013 przyczyn pedofilii klerykalnej dopatrywał się w nauce o równości płci (gender) oraz rozwodach opiekunów poszkodowanych dzieci. Wcześniej sugerował również, że wina leży po stronie dziecka, które “lgnie i drugiego człowieka wciąga”,

- Abp Henryk Hoser, biskup diecezji warszawsko-praskiej, który przez pół roku pozwolił księdzu pedofilowi pracować z dziećmi,

- Kardynał Kazimierz Nycz, który przenosił z parafii na parafię skazanego prawomocnym wyrokiem księdza pedofila Jerzego Ubermana z Dzwirzyna oraz, który nie zareagował, kiedy w 2006 roku w kurii stawił się świadek i informował o ks. pedofilu Zbigniewie R., byłym proboszczu parafii w Kołobrzegu,

- Abp Marian Gołębiewski, który wymienionego już księdza pedofila Zbigniewa R. nie zwolnił z pełnionej funkcji, wystosowując do niego jedynie nagany.

Przypomnijmy, że tego samego dnia rano odbyła się msza święta otwierająca kościelną konferencję na temat pedofilii klerykalnej, udziału w której nam odmówiono. Homilię podczas mszy wygłosił kard. Stanisław Dziwisz, którego obecność podczas wydarzenia była z kolei niezrozumiała. Tym bardziej, że kardynał Dziwisz nie przepraszał za ukrywanie pedofilii, ale użalał się, iż szanowanie praw dziecka jest dla polskiego Kościoła bolesne (“Oczyszczenie nie jest proste ani bezbolesne”) i sugerował, że każdy człowiek ma skłonności pedofilskie, a odpowiedzialność za molestowanie dzieci zrzucał na jakąś złą siłę pochodzenia egzogenicznego („Zło grozi każdemu z nas. Zło ma dostęp do ludzkiego serca i niejednokrotnie dokonuje w nim spustoszenia”). Co więcej, kard. Dziwisz stwierdził, że odsetek pedofilów wśród księży jest mniejszy niż w innych grupach zawodowych, a przecież polski Kościół zaprzecza, że prowadzi jakiekolwiek statystyki na ten temat. (Abstrahując już od faktu, że problemem Kościoła nie są tylko księża pedofile, ale ich systemowe ukrywanie.) Biorąc pod uwagę, że kard. Dziwisz, jako sekretarz JPII miał wiedzę lub nawet blokował wiele spraw dotyczących nadużyć seksualnych w Kościele (m.in. sprawa ks. Moskwy z Tylawy, arb Paetza z Poznania, Legionów Chrystusa, itd.) jego obecność i słowa są wręcz kuriozalne.

Co więcej, ofiary księży pedofilów nadal, na drodze sądowej, muszą ubiegać się o oficjalne, indywidualne przeprosiny od biskupów diecezji, z których pochodził oprawca. Przykładem może być sprawa o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie pozwanych: diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu i skazanego za pedofilię ks. Grzegorza R. (Sąd Okręgowy w Koszalinie sygnatura akt IC79/14). Taka postawa Kościoła całkowicie zaprzecza przeprosinom na mszy z dnia 20-ego czerwca br. i nie wiemy, jak ją interpretować.

Warto także zauważyć, że słowa, które padły podczas wydarzenia, miały bardzo archaiczny charakter. Duchowni przepraszali “maluczkich” (patrz: słownik języka polskiego), podczas gdy ocaleni nie czują się “przeciętni”. Większość z nich to obecnie osoby dorosłe, pokrzywdzone w dzieciństwie. Duża część zgłaszających się do naszej Fundacji osób to ateiści, którzy nie wpisują się w hierarchiczną strukturę Kościoła, która wiernych stawia na samym dole autorytarnej drabiny. Dlatego przepraszanie w formie rytuału typowego dla praktykujących chrześcijan, w kontekście poglądów wyznawanych przez ocalonych, odbieramy jako pewnego rodzaju arogancję ze strony Kościoła. Same przestępstwa również nie zostały nazwane przez funkcjonariuszy Kościoła po imieniu.

Polski Kościół ciągle nie chce też przyjąć instytucjonalnej odpowiedzialności za ukrywanie pedofilii, która miałaby przekładać się na zadośćuczynienia finansowe dla ofiar księży. A przecież właśnie za ukrywanie księży przepraszano - przyznając się oficjalnie do winy. Dlaczego więc Kościół nie chce płacić za swoje grzechy, o których tak otwarcie mówi?

Kolejnym błędem ze strony Kościoła jest planowanie skupienia się tylko i wyłącznie na działaniach prewencyjnych i całkowite ignorowanie przestępstw popełnianych w latach 50., 60. czy 80. Tych osób, przed laty nie tylko molestowanych, ale też odtrąconych przez Kościół, który kierował się tajną instrukcją Watykanu Crimen Sollicitationis (do 2001 roku), nie można przekreślać - im również należy się pomoc i zadośćuczynienie. Co więcej, pełna ochrona dzieci nie może zaistnieć bez usunięcia z jego szeregów obecnych agresorów, o czym nasi hierarchowie raczyli “zapomnieć”, zapewne w celu ochrony statusu quo. Niestety cały czas odnosimy wrażenie, że dobre imię Kościoła jest cenione przez duchownych wyżej, niż poszanowanie praw dziecka.

Na koniec musimy także przypomnieć, że najważniejsi polscy hierarchowie Kościoła odmówili nam spotkania, tym samym dając do zrozumienia, że dialog z ocalonymi - najważniejszymi osobami w całej sprawie - ich nie interesuje.

Ofiary polskich księży i zakonników, reprezentowane przez naszą Fundację, doceniają inicjatywę Kościoła, jednocześnie licząc, że przeprosiny przełożą się na konkretne działania Kościoła, w celu zadośćuczynieniu ofiarom pedofilii klerykalnej oraz zapobiegania dalszemu łamaniu praw dziecka przez funkcjonariuszy kościelnych.

Zarząd Fundacji “Nie lękajcie się” Marek Lisiński, Marek Mielewczyk, Maria Mucha

Komentarze i opinie