• Niesiemy pomoc ofiarom księży pedofilów

    zapewniamy telefon zaufania, pomoc prawną, psychologiczną i grupę wsparcia
  • Żądamy ukarania sprawców

    i odsunięcia ich od pracy z dziećmi
  • To nie Twoja wina

    całkowitą winę ponoszą sprawcy i osoby, które ich ukrywają
  • Walczymy z przyczynami pedofilii

    edukujemy i podejmujemy działania prewencyjne
  • Walczymy o odszkodowania dla ofiar księży

wersja polska english version

List ofiary do papierza Franciszka

Poznań, dnia 4 października 2013 roku
Marcin K
Reprezentowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka
Jego Świątobliwość
Papież Franciszek
Sia lodato Gesu Cristo,
Ojcze Święty Franciszku nazywam się Marcin K i jestem studentem. Jako 13 letni
chłopiec uczący się w szkole podstawowej, w okresie od listopada 2000. do kwietnia 2001., byłem wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez ks. mgr. Zbigniewa Ryckiewicza, prezbitera diecezji koszalińsko – kołobrzeskiej, metropolii szczecińsko – kamieńskiej wyświęconego na kapłana Kościoła katolickiego 28 maja 1989 r., proboszcza parafii pw. św. Wojciecha w Kołobrzegu w latach 1998 – 2008.
Po latach mojego milczenia, zamknięcia we własnym poczuciu skrzywdzenia doprowadziłem 4
września 2012 r. do skazania na dwa lata bezwzględnego więzienia mojego oprawcy – księdza katolickiego przed sądem karnym. Obecnie domagam się zadośćuczynienia od Diecezji koszalińsko - kołobrzeskiej, parafii i skazanego księdza. Zadośćuczynienia będącego bez wątpienia czynnością religijną, które po części ma doprowadzić do naprawienia zła, które zostało wyrządzone przez kapłana Kościoła katolickiego i jego zwierzchników. Jeśli ukradłem – muszę oddać, pomówiłem - odwołuję, molestowałem będąc kapłanem Chrystusa – to jak to wynagrodzić?. Zasada katolickiej sprawiedliwości – oddaj każdemu, co mu się słusznie należy, domaga się zadośćuczynienia.
Księdza Zbigniewa Ryckiewicza poznałem, jako chłopiec uczący się w szkole podstawowej.
Zaczepiony przez niego na cmentarzu katolickim w Kołobrzegu, gdzie wcześniej odprawiał pogrzeb, zapytany, dokąd idę odpowiedziałem: do domu. Zaproponował, że mnie odwiezie, lecz wcześniej zawiezie na plebanię stułę i komżę. Zgodziłem się z dziecięcą ufnością nie zdając sobie sprawy, jaką traumą odbije się to na moim życiu. „Pan w sukience” mnie odwiezie jak bardzo czułem się wówczas wyróżniony. Ksiądz zaprowadził mnie do swojego pokoju, usiadł i kazał się zbliżyć. Następnie wykorzystał mnie do własnego samozaspokojenia oraz dotykał w miejscach intymnych, całował. Gdy się sprzeciwiłem jego poleceniom to krzyczał i zmuszał mnie do czynów, do których żadne dziecko nie powinno być nigdy zmuszane. Sytuacja powtarzała się kilkanaście razy, co dwa, trzy dni.
Ojcze Święty, naruszenie mojej wstydliwości, dziecięcej niewinności, brutalne wtargnięcie w
moje życie płciowe jest szczególnym przestępstwem przeciwko prawdzie osoby ludzkiej. Dziecku, które jest najsłabszym członkiem naszego społeczeństwa, trzeba zagwarantować poszanowanie wszystkich praw. Trzeba je darzyć miłością, otaczać opieką. Wykorzystanie seksualne mnie, jako chłopca wywarło znamienny wpływ na moją seksualność i funkcjonowanie w społeczeństwie.
Wasza Świątobliwość, zdarzenia z dzieciństwa odcięły mi dostęp do wewnętrznej harmonii,
odcięły mnie od zdolności czystego kochania i zaufania. Wykorzystanie ma na mnie wpływ przez te wszystkie lata. Zdegradowana została moja psychika w sposób głęboki i trwały, zniekształcony został obraz własnej osoby i świata poprzez bycie czymś, a nie kimś. Lęk przed bliskością i brak zaufania do ludzi sprawiają, że nie mogę wejść w zdrową relację z drugą osobą. Jestem rozchwiany emocjonalnie, czuję, że jestem nic nie warty, nie godny miłości. Mam ogromny problem z koncentracją uwagi. Kto przywróci mi dzisiaj utracone dzieciństwo, utraconą niewinność? Nikt!.
W trakcie procesu karnego, świadek w sprawie Robert Dziemba złożył zeznanie, że informował
w 2005 roku wysoko postawionego księdza w Kurii biskupiej koszalińsko – kołobrzeskiej o przestępczych czynach ks. Zbigniewa Ryckiewicza. Miało to miejsce za czasów, gdy ordynariuszem diecezji był kard. Kazimierz Nycz obecny metropolita warszawski. O gorszących czynach ks. Zbigniewa Ryckiewicza około roku 1999 informował bp. Mariana Gołębiowskiego obecnie arcybiskupa seniora, wikariusz pracujący w parafii ks. Adam Sobczak, który nie spotkawszy się z reakcją ordynariusza odszedł z kapłaństwa. Bp Marian Gołebiewski wystosował jedynie dwa pisemne upomnienia wobec swojego podwładnego. Ks. Zbigniew został suspendowany przez bp. Edwarda Dajczaka dopiero po moim piśmie z 20 listopada 2009. Kuria oficjalnie przyznała się, że wiedziała tylko o homoseksualnych stosunkach księdza, nie zaś o pedofilskich zbrodniach. Łatwo jest stwierdzić i umyć ręce twierdząc, że wiedziano o homoseksualnej naturze kapłana gdyż nikt w cywilizowanym kraju nie będzie za to karał.
Ks. Zbigniew Ryckeiwicz został skazany jeszcze za jednego skrzywdzonego chłopca, którego
molestował w konfesjonale. Ofiar było na pewno więcej.
Obecny ordynariusz diecezji bp Edward Dajczak oficjalnie (są dowody, że wiedzę tą posiadał
już od października 2008 r.) dowiedział się o sprawie z pisma, jakie wystosowałem do Kurii biskupiej w dniu 20 listopada 2009 roku. Dopiero w marcu 2013 roku doszło do mojego spotkania z ordynariuszem, na którym usłyszałem lakoniczne przepraszam. Nie wiem, za kogo biskup przeprosił. Cztery lata od zgłoszenia sprawy musiałem czekać, aż biskup Dajczak przyjął mnie w swoich jakże bogatych apartamentach. Zaproponowana mi została wówczas pomoc poprzez opłacenie mojej dalszej terapii.
Wasza Świątobliwość koszta moje terapii i wszelką pomoc okazał zaprzyjaźniony z moją
rodziną Księdza E.C. Wasza Świątobliwość to tylko dzięki Księdzu C. mogę wychodzić z traumy. Ten stary mający ponad 80 lat i schorowany Kapłan, który jako dziecko w wieku 12 lat zesłany został na Sybir ze swojej kombatanckiej emerytury opłaca mi terapię, przez co sam żyje w ubóstwie. Do dnia dzisiejszego żaden biskup polski, nie podziękował Księdzu E.C.
Chciałbym się zapytać Waszej Świątobliwości, czym różni się nasz polski Kościół od Kościoła
w USA, Irlandii, Niemczech itd. gdzie kurie biskupie wypłacają milionowe odszkodowania, a zwierzchnicy Kościoła w Polsce twierdzą, że nie są odpowiedzialni za czyny podwładnych i nie będą wypłacać odszkodowań? Jeden jest ponoć Bóg i do Niego wszyscy chrześcijanie dążą bez znaczenia czy są w biskupstwie lub w stanie świeckim. Czy żądam zbyt wiele od bogatych, mieszkających w pięknych pałacach i jeżdżących drogimi limuzynami biskupów polskich? Czy 200 tys. PLN (47000 euro), to zbyt wiele dla biskupów?.
Hierarchowie polskiego Kościoła nie chcą wierzyć, jaka trauma dotyka wykorzystane
seksualnie dziecko. Prymas Polski abp Józef Kowalczyk były Nuncjusz Apostolski w Polsce, twierdzi, że jeżeli ksiądz skrzywdził kogoś (dop. Metropolita gnieźnieński nie umie powiedzieć skrzywdził dziecko) to jego, a nie Kościoła obowiązkiem jest to naprawić. Podobnego zdania jest przewodniczący Episkopatu Polski abp Józef Michalik, który w sprawie zadośćuczynienia odsyła nas ofiary księży pedofilów do sprawcy. Również biskup Polak zajął takie stanowisko 27 września 2013 r. na konferencji prasowej Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. Pytam się Waszej Świątobliwości jak pasterz może mieć takie podejście do ofiar? O tym, co polski Kościół może zrobić dla mnie i dla innych ofiar księży pedofilów jest według bp. Tadeusza Pieronka – tylko modlitwa. Hierarcha przekonuje media, że odszkodowań w Polsce nie będzie! Ojcze Święty ten list opisujący moją historię jest krzykiem wszystkich skrzywdzonych dzieci w Polsce. Występuję w imieniu wielu bezimiennych, osób, które są anonimowe. Dzięki podjęciu terapii mogę o tym mówić, wielu nie ma tej odwagi!.
Do wczoraj żyłem w przekonaniu, że Diecezja koszalińsko – kołobrzeska poczuje się do
odpowiedzialności za swojego kapłana. Myliłem się! Diecezja reprezentowana przez swojego prawnika wyraziła sprzeciw w Sądzie, co do polubownego załatwienia sprawy. Ksiądz nadal nie odbywa kary – przedłożył dokumenty o złym stanie zdrowia.
Ojcze Święty Franciszku, reprezentowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka wytaczam
pierwszy w Polsce proces przeciwko diecezji o zadośćuczynienie za przestępstwa kapłana. Ksiądz zwabiając mnie z cmentarza był przy wykonywaniu swoich posług, jakimi obdarzył go Kościół z chwilą święceń. Z zaplanowaną z góry premedytacją zwabił mnie z cmentarza, z miejsca gdzie misterium krzyża, na którym cierpiał Jezus jest tak widoczne. Molestował mnie na terenie parafii mając za ścianą swojego pokoju kaplicę i tabernakulum?! Czyż nie wykorzystał swojej zależności księdza katolickiego do zwabienia i zrobienia ze mnie swojego przedmiotu zaspokajającego go seksualnie?
Z wyrazami szacunku
Marcin K